Jakiś czas temu trafiłem na zabawny filmik na YouTubie, na kanale How to Architect. Często wracam do tej opowieści Douga Patta, w której cytuje słowa Edmunda Bacona: „It’s in the doing that the idea comes” — pomysł przychodzi w działaniu. Właściwie to moje życiowe motto.
Bacon był amerykańskim architektem i urbanistą, jednym z ludzi, którzy ukształtowali powojenną Filadelfię. Przez ponad dwadzieścia lat kierował miejską komisją planowania, napisał też książkę Design of Cities. Zajmował się projektowaniem całych fragmentów miasta, ale ta jedna myśl jest mi bliska również w znacznie mniejszych, codziennych sprawach.
Rozumiem ją bardzo praktycznie: możemy zacząć, mając zaledwie zarys pomysłu. Coś nas ciekawi, coś chcemy sprawdzić, robimy pierwszą próbę. Dopiero wtedy zauważamy możliwości, których wcześniej nie było widać. Szkic, rozmowa czy prototyp dają nam coś, na co możemy zareagować. Kolejny ruch staje się łatwiejszy.
Często przypominam sobie te słowa, kiedy próbuję wymyślić wszystko z góry. Dają mi swobodę, żeby zacząć z czymś niedoskonałym i zobaczyć, dokąd mnie to zaprowadzi. Samo robienie jest przecież częścią wymyślania.