Zguda
Kliknięcia na zmianę losują alternatywny styl i przywracają oryginalny. Przytrzymaj przycisk lub kliknij z klawiszem Shift, aby przywrócić styl podstawowy.
Historie
OSOBISTA PERSPEKTYWA / ZERO CAMPS

Od pustego biura do Zero Camps.

O reakcji na wiadomości z Polski, pustym biurze w Krakowie i ludziach, z którymi powstała fundacja.

OPOWIADA MATEUSZ ZGUDA

Skala pomocy: 2022–2026

W latach 2022–2026 fundacja Zero Camps pomogła łącznie 3600 osobom uchodźczym. Zapewniliśmy ponad 102 tysiące noclegów — licząc każdą noc każdej osoby osobno. To najważniejszy efekt naszej wspólnej pracy.

Nowy Jork, luty 2022

Pod koniec lutego 2022 roku byłem w Nowym Jorku. Docierały do mnie informacje o osobach uciekających przed wojną w Ukrainie i o Polakach przyjmujących je do swoich domów. Szukałem w internecie wiadomości pod hasłem „Refugees Poland”.

Zapamiętałem z tego momentu materiał Trevora Noaha, który zestawiał przyjmowanie osób z Ukrainy z sytuacją na granicy polsko-białoruskiej. Odebrałem go jako powierzchowny i jednostronny. Miałem poczucie, że pomija zarówno złożony kontekst tamtej granicy, jak i spontaniczną pomoc, której właśnie udzielano w Polsce.

To moje wspomnienie i mój ówczesny odbiór tego materiału, a nie jego dosłowny zapis. Przede wszystkim chciałem pomóc ludziom. Znaczenie miało dla mnie również dobre imię Polski i potrzeba pokazania przez działanie tego, co widziałem w postawie wielu Polaków.

Biuro, które mogło się przydać

Nasze około 400-metrowe biuro w centrum Krakowa stało niemal puste z powodu pandemii. Miało pokoje, łazienki i kuchnię. Zaproponowałem wspólnikowi, żebyśmy zamienili je w tymczasowe schronienie.

Pracownicy i inne osoby przynosili wyposażenie, pomagali przygotować pokoje i organizowali potrzebne rzeczy. Kupiliśmy jedzenie. W około dwa dni powstały miejsca dla 22 osób.

Niedługo później wróciłem do Polski i zacząłem angażować się na miejscu. Jeździłem na dworzec i zgłaszałem wolontariuszom, że mamy wolne miejsca dla osób potrzebujących noclegu.

Apel i odpowiedź przyjaciela

Opublikowałem zdjęcie pokazujące, jak wykorzystujemy biuro, i zaapelowałem do innych przedsiębiorców, żeby udostępniali swoje puste przestrzenie. Indywidualna pomoc była ogromna, ale potrzebowaliśmy także miejsc, które mogły przyjąć więcej osób.

Odpowiedział Hewitt Strange, mój dawny przyjaciel, z którym kiedyś mieszkałem. Chciał się zaangażować i wraz z partnerami z amerykańskich organizacji mógł zapewnić środki na działanie w większej skali.

Hewitt przyjechał do Krakowa. Przez ponad miesiąc mieszkał u mnie, śpiąc na kanapie. Wspólnie układaliśmy plan i organizowaliśmy kolejne miejsca.

Od doraźnej pomocy do zespołu

Znalazłem dwa hostele do wynajęcia. Po uzgodnieniu warunków przyjęliśmy w nich łącznie 90 osób. Otrzymaliśmy też bezpłatnie do dyspozycji mieszkania przy ulicy Lea w Krakowie.

Zaczęliśmy budować stały zespół. Dołączyła osoba, którą poznałem na dworcu podczas ewakuacji jej chorego ojca, a później Olena, która odpowiedziała na ogłoszenie. Z Hewittem i zespołem kontynuowaliśmy pracę przez kolejne lata.

Tak powstało Zero Camps. Gdy codzienne funkcjonowanie miejsc noclegowych się ustabilizowało, zaczęliśmy szukać sposobu na bardziej samodzielne finansowanie fundacji. Z tych poszukiwań wyrosło Ciepło.